czwartek, 6 września 2012

Dzień pierwszy


Podróż

Po 12 godzinnej podróży nareszcie dotarłam do Budapesztu. Podróż nie był pozbawiona przygód, ale o tym może innym razem. W przedziale nocnego Chopina od początku towarzyszył mi, nie mówiący po angielsku, Węgier jak się później okazało Istvan. Dzięki pomocy wyżej wymienionego obywatela tej pięknej Republiki udało mi się jakoś wyjść z pociągu nie zostawiając tam żadnej z moich ogromnych walizek. Na jednej z trzech dużych stacji kolejowych zwanej Keleti, zobaczyłam wkrótce wysokiego mężczyznę, tu chciałabym podziękować Pistiemu Pangerowi, któremu udało się „zaaranżować” to spotkanie. Od przesympatycznego Lajosa dostałam śniadanie i bilet podróżny, następnie udałam się wymienić pieniądze, najlepiej nie robić tego w na dworcu a w centrum gdzie kurs Euro do Forinta waha się od 282 do 286 HUF. Przemierzyliśmy wiele kilometrów  w poszukiwaniu otwartego kantoru choć jest ich naprawdę wiele. W międzyczasie udało mi się dowiedzieć, że eskortuje mnie prawdziwy funkcjonariusz tutejszego BORu!!! Czego więcej można chcieć!?

Zakwaterowanie

 Akademik wydawał się oddalony o  mile świetlne od centrum, na szczęście było to tylko złudzenie. Dom studenta jest położony przy tak zwanym Lasku miejskim przy Atjosi Durer utca.  Do W przydziale przypadł mi tzw. VIP room. Dwuosobowy pokój z łazienką salonem kuchnią i kolejnymi  współlokatorkami po drugiej stronie naszego małego mieszkanka. Standard jak to w „poradzieckiej” Europie- „Erasmusi mają lepiej”! Następczynią mojej wspaniałej Asi została Hannah niebieskooka blondynka z Holandii, w drugim pokoju mieszka na razie tylko Anna także z Holandii.. I tak zostałyśmy razem Hannah Anna i Ania... W akademiku znajduję się świetna „stołówka” otwarta także dla ludzi z zewnątrz, która wieczorem zamienia się w pub z grającym na żywo pianistą. Jedzenie jest niesamowicie smaczne a wszystko w cenie do 900 HUF!

Wieczór

 Po kąpieli i podróży do pobliskiego sklepu udałyśmy się na tak zwany Orientation Day. Otwarcie miało miejsce w pięknym budynku prawa, w którym będę miała zaszczyt uczęszczać na zajęcia. Po otwarciu roku akademickiego bawiliśmy się na tak zwane „Hunting Budapest”, a wieczorem wybraliśmy się na kolację i imprezę mającą na celu przywitać nas w Budapescie. W naszej Polsko-Holendersko-Niemieckiej grupie plus jeden rodzynek z Luksemburga,  spędziliśmy miło czas i myślę, że tak już będzie.

PS Nie byłabym sobą gdybym nie oparzyła się żelazkiem… Co wzbudziło duże zainteresowanie wśród moich towarzyszy… Asiu C. Gdzie jesteś ze swoją wielką apteczką? Po drugie tęsknie za Polską, naprawdę nie sądziłam, że powiem to tak szybko. Po trzecie, Olu już czekam na mój wyjazd do Wiednia!.


Pozdrawiam z nad Dunaju
AS

7 komentarzy:

  1. Super pomysł na blog :)
    Też jestem czasami niepełnosprytna i oparzenie żelazkiem znam z autopsji. Kup sobie Bepanthen, powinien być dostępny na Węgrzech:
    http://www.drugs.com/international/bepanthen.html

    Pzdr, Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. hej mała;) Macie super pogodę słoneczną, tutaj niestety pochmurno, a ja piszę z pracy (jest chwile luzu). Pisz często trutututu;)
    Mika

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa i z czego piszesz? naprawiłaś komputer?

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami działa normalnie, innym razem włącza się w trybie awaryjnym ale to lepsze niż nic... Mika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika Mika, oj tam oj tam zgaduj zgadula;) przecież wiesz

      Usuń
  5. Domyślam się, ale wolałabym wiedzieć na pewno! Czekam na sms:)

    OdpowiedzUsuń