środa, 7 listopada 2012

Dzień 61 minus 9

Narobiło mi się trochę zaległości.. Były Węgierskie Tańce, degustacja pysznych gołąbków zrobionych przez Joanna B., wycieczka do Budy, Węgierskie święto narodowe, wizyta w Polsce.... Przydałoby się to drobnymi kroczkami nadrobić...

Gotowi?
Start...

23 października Węgierskie Święto Narodowe w rocznice wydarzeń z 1956 roku.

Oficjalne uroczystości były znacznie, krótsze niż ich odpowiednik z 11 listopada, może to i dobrze choć w autopsji wiem , że nawet Węgrzy nie zaczerpnęli z przemówień więcej niż ja..


To zdjęcie z dedykacją dla Asi stary PEUGOT... Asiu nie martw się dowiedziałam się, że też nie umiem tego poprawnie wymówić. 

W tle mój akademik, tą drogą przechadzam się kilka razy dziennie na autobus linii 5, 7 lub 173...

Zamków Ci w Budapeszcie pod dostatkiem. Tutaj niedaleko zamku w Lasku  Miejskim, który zajmuję się przy moim akademiku.

Jemy z Anią W. langosza z śmietaną i źółtym serem.. Pycha!

To zdjęcie się przez przypadek zawieruszyło, ale skoro już zostało dodane, to może ktoś zgadnie? W którym Dystrykcie zostało zrobione?


Hannah degustuje zrobione przez Joannę B. gołąbki:)