poniedziałek, 17 września 2012

Dzień dwunasty- winobranie

Wydaje mi się, że na początku mojej przygody z Węgrami, nie mogło mi się przydarzyć nic wspanialszego niż winobranie. Ten jeden dzień w roku właściciele winnic zapraszają do siebie całą rodzinę i przyjaciół by pracować i cieszyć się przy produkcji wina. To punkt kumulacyjny w ich "bor"(węg. wino) kalendarzu.  Mnóstwo jedzenia, niesamowitych pyszności, palinka podczas zbierania winogron, i wino z sodą(tutejszy sposób na orzeźwienie) po zbiorach. Winobranie to jednak przede wszystkim ogromna praca i gościnność gospodarzy a dla gości mnóstwo zabawy!  Zresztą zobaczcie sami!
Tak rosną sobie winogrona

Chyba nie muszę podpisywać, co robię na tym zdjęciu. W każdym razie praca jest bardzo lekka i przyjemna, winogrona słodkie dlatego z całą przyjemnością podjadałam je w trakcie pracy. 


Winogrona zbiera się bardzo szybko dlatego, trudno jest nadążyć z przywożeniem nowych skrzyń.

Tu prawdziwa, tradycyjna Węgierska kiełbasa. Pychota.

Szello?! Wiatr lub bryza?

Tundi Queen of the Land z przyjaciółka:)


Z Tundi, dzięki której mogłam uczestniczyć w tym wspaniałym wydarzeniu. Poznałyśmy się ok. 5 lat temu na wymianie w liceum, muszę przyznać, że mam ogromne szczęście jeśli chodzi  o ludzi. Tu chciałabym jej bardzo podziękować za gościnę. 


A tak się robi wino...

Maszyna do wyciskania soku z winogron. Muszę przyznać, że dostałam buteleczkę, która czeka na mnie w lodówce!

Prawdziwy domowy Węgierski, obiad. Nie jest to co prawda prawdziwy Węgierski  pörkölt  ponieważ nie zawiera  papryki, ale danie naprawdę przepyszne. 

A tu bohater dnia tak zwany Fröccs czyli wino z sodą. 

Węgierskie ciasta i co najlepsze smakują jeszcze lepiej niż wyglądają!

Sprzątamy samochód po przewozie winogron

:)

Odpoczynek po ledzeniu

Świętowanie.
Gdybyście jeszcze kiedyś mieli wątpliwości dlaczego wybrałam Węgry! Wróćcie do tych zdjęć a będziecie mieli odpowiedź! Pozdrawiam z całego serca
Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz