Zaczyna się prawdziwa jesień, a pogoda w Budapeszcie jak szalona.. Chłodne poranki, gorące popołudnia. Zwariować można. W niedziele miasto zamiera, tu nie różni się bardzo od Warszawy.
Przypomina mi się piosenka Suzanne Vegi
New York is a Woman. Na jednym z koncertów Suzanne zapytała o to czy Warszawa jest mężczyzną czy kobietą. Wówczas nie miałam wątpliwości, że po mimo żeńskiej końcówki Warszawa jest mężczyzną, a Budapest...
Budapeszt jest Hermafrodytą. A może Buda jest kobieta a Peszt mężczyzną i tak od dawna żyją ze sobą odwieczni kochankowie, i nikt już nie pamięta, że to on i ona?
Niedziela dobiega końca. Budapeszt przygasa i pewnie tam 25 minut stąd, ktoś ogląda pięknie oświetlony Budapesztański Parlament...
 |
| Urzekająca sala lekcyjna |
 |
| Urodziny Caroline, lunch w TAO |
 |
| Z Hannah na przyjęciu niespodziance |
 |
| Przyjęcie niespodzianka dla Caroline |
 |
| Wejście do kamiennicy |
 |
| Patio przy mieszkaniu Carol. |
 |
| Plac Bohaterów |
 |
| :) |
 |
| +4881855... halo Mama? |
 |
| Opera |
 |
| W oczekiwaniu na tramwaj 4,6 przy Wyspie Małgorzaty |
 |
| Najlepszy chińczyk w mieście mała porcja ze zniżką studencką 574 forinty |
 |
Jakież zaskoczenie w Holandii nie ma dużej Pizzy...
|
Pozdrawiam,
Ania S.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz