Na nowo odkrywam Warszawskie ścieżki. Przypomina się stara legenda o Warsie i Sawie. Wiele miejsc, które stają się coraz bliższe. Jakiś nowy etap w życiu, nowe czekanie, podejmowanie decyzji.
Nie umiem pisać, a bardzo chciałabym się nauczyć.
Przeczytałam poprzednią notkę, o wszystkich tych miejscach, które były mi tak bliskie i o ludziach, których już w tym miejscu nie ma. Są nowi ciekawi i kolorowi. Są piękne książki z tramwajem numer 15 w tle i narzekania. Tak tacy właśnie jesteśmy narzekamy. Dużo pracy, dużo stresów i myśl, że może kiedyś ktoś, coś...
Słucham Beirutu, tak robiłam to kiedyś czekając na przystanku Blaha Luiza ter. "A monday smile" na mojej twarzy śmiech z nutą przekory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz